To A Lady Dentist

To a lady dentist (1887)
 
„Dentystko droga, twe wprawne ręce
Skradły mą duszę i moje serce
Więc zęby trzonowe bez cienia strachu
Oddaję na łaskę twojego fachu.
Wyrwij je podług własnego uznania,
Niezdolnaś bowiem do mąk zadawania.
Do ciebie, pani, modły swe wznoszę
I o wizytę każdego dnia proszę,
Bo pragnę, byś swymi słodkimi palcami
Żwawo zajęła się mymi dziąsłami.
Żaden królewski tron, aniele,
Nie może się równać z twoim fotelem.
Dentystko miła, gdy widzę twe kleszcze,
Wnet mnie przechodzą rozkoszy dreszcze.
By uśmiech na twych ustach gościł,
Możesz usunąć mi zęby mądrości.
Kły także rwij, o pani, śmiało,
Nie lękam się bowiem, że będzie bolało.
A gdy, ma luba, ekstrakcji dokonasz,
To bezzębnego mnie porwij w ramiona,
Bo przyszłość dla nas jest świetlana,
Sztucznymi zębami wyściełana,
Które ci dadzą zatrudnienie,
Mnie zaś przyniosą radosne spełnienie.”
 
Fragment z książki
Bolesna historia stomatologii
James Wynbrandt